Rozpustnica czy Ofiara?
Rzecz dzieje się we lwowskiej przedwojennej rzeczywistość. Panna Maliczewska to młoda 19 letnia dziewczyna, początkująca aktoreczka. Ambitnie podchodzi do swoich artystycznych planów, pragnie sceny i miłości, ale życie krzyżuje jej zamiary.
„Na masz… to są owoce mojej hańby”
Surowe realia codzienności pozwalają jej dojrzeć i zrozumieć sytuację. Szybko przekonuje się, że aby urzeczywistnić swoje marzenia musi zagrać innymi kartami. Stefka, – bo tak jej na imię, nie zastanawia się długo. Ma cel i realizuje go sprawdzonymi metodami. Aby błyszczeć w świetle reflektorów musi, wzorem koleżanek znaleźć sobie protektora. Przypomina Scarlett O’Harę; bez obciążających wyrzutów sumienia zdaje się przytaczać niezapomniane słowa: „Nie mogę teraz o tym myśleć, bo zwariuję. Pomyślę o tym jutro”.
„… ja nie miałam posagu, to mnie kupili”
Maliczewska jest częścią schematu w zatęchłych mieszczańskich realiach XX wieku, gdzie od początku przypisano jej rolę utrzymanki. Scenariusz realizacji marzeń weryfikuje proza życia; chwile radości zaczynają kontrastować z niewesołą powszedniością. Każdy walczy tu o coś: o kawałek chleba, o rolę, o erotyczne uniesienia z naiwną młódką, o pozory, o utrzymanie się na powierzchni. Mało, kto w tej życiowej komedii ma szczere intencje.
„I to już tak całe życie!”
A więc rozpustnica czy ofiara? Sąd nad Stefką Maliczewską będziesz mógł wydać sam, podczas kolejnej premiery teatralnej, jaką przygotował Teatr Ziemi Chełmskiej. W tej kołtuńskiej tragikomedii komizm słowno – sytuacyjny przeplata się z nieszczęściem jednostki. Zapolska jak zwykle z mistrzowską ręką pokazała ludzką głupotę, pazerność, powierzchowność, zawiść oraz skąpstwo.
Wszystko to w otoczeniu scenografii wykonanej przez Sungraf w nowej technice druku na canvas’ie oraz doskonale odtworzonych kostiumach epoki początku XX wieku.
Na spektakl „Panna Maliczewska” Gabrieli Zapolskiej, zapraszamy już 21 maja o godz. 19.00 do Chełmskiego Domu Kultury. Bilety w sprzedaży od 4 maja w CHDK.
Krystian